wtorek, 26 września 2017

6 Rozdział~Esmeralda


Ogólnie w nowej szkole jest całkiem fajnie. Ludzie są podkreślam MILI! A nie jak w Buenos Aires. A tak na marginesie pewnie zastanawiacie się co z Olivią. Olivia została w Buenos Aires z dziadkami. Rodzice będą ją odwiedzać co jakiś czas. A co do nowych znajomych to poznałam dzisiaj Ludmiłe, nie jest stąd, ale mieszka tu prawie od dziecka. Blondynka przedstawiła mi też Federico, jej chłopaka, są bardzo ładną parą. Ogólnie to przed chwilą wróciłam ze szkoły i leże sobie. Trzeba by było odrobić lekcje, dzisiaj mam z chemii i biologi. Od razu zaczęłam pisać pracę domową, a następnie poszłam do pokoju rodziców. A właściwie stanęłam tylko przed drzwiami, bo było słychać z ich pokoju dziwne dźwięki...nie będę przeszkadzać. Postanowiłam przejść się po okolicach, przechodząc zobaczyłam Ludmiłę, siedzącą na ławce ze smutną minął. Podeszłam do niej i zapytałam o co chodzi, a ona mnie przeprosiła i powiedziała, że chce być sama. Dodała, że może jutro w szkole mi opowie.
*kilka dni później*
Ostatnie kilka dni było bardzo zabiegane i nudne. Ale w każdym razie "lepsze" niż w BA. Siedze teraz na ławce przed szkołą i czekam na Ludmiłę i Sylwie. Sylwie poznałam wczoraj, nie było okazji wcześniej bo się rozchorowała i nie przychodziła do szkoły. Patrząc na okolice zobaczyłam przystojnego szatyna o szmaragdowych oczach... Chwila. To jest Leon! Co on tutaj robi? Podbiegłam do niego i zaczęłam zadawać pytania.
-Hej! Co tutaj robisz?
-O hej Violu. Ogólnie to mieszkam w Polsce od małego, do Lodo przyjechałem w odwiedziny.
-Nie wiedziałam.
-Wygląda na to, że chodzimy do jednej szkoły.
-No tak.
Uśmiechnęłam się do chłopaka, a on odwzajemnił uśmiech. Obróciłam się i zobaczyłam moje przyjaciółki, siedzące na tej samej ławce co ja przed chwilą, obserwując nas.
-Yy... Leon ja idę, to pa!
-Pa!
-Hej-przywitałam się z dziewczynami.
-Siemka-odpowiedziała tylko Lipka.
Blondynka tylko bacznie mi się przyglądała z miną jakby zaraz miała mnie zabić.
-Ludmiła, o co chodzi?-zapytała.
-Skąd znasz Leona?!-prawie wykrzyczała mi do ucha.
-Leon to kuzyn mojej kuzynki. Poznaliśmy się u niej na imprezie. Jesteśmy "przyjaciółmi". Spokojnie bo ci żyłka pęknie. - po ostatnim zdaniu wypowiedzianym przeze mnie Sylwia się zaśmiała. Blondynka zmroziła ją wzrokiem.
-No okej, powiedzmy, że wierzę.
-Chodźmy bo spóźnimy się na historie-powiedziałam.
Po lekcjach udałam się do hotelu. Rodzice szukają już jakiegoś mieszkania, mam nadzieję, że szybko im się to uda. Kolejny dzień w polsce za mną. Może uda mi się przetrwać do końca roku, ale wydaje mi się, że nie jest tak źle. Weszłam do pokoju rodziców bez zapukania i zobaczyłam ojca rozmawiającego przez telefon. Chyba nie zauważył, że weszłam bo stał tyłem do mnie. Rozmawiał z kimś, na początku wydawało mi się, że z mamą... Jednak tak nie było.
-Kochanie(...)Zaraz się spotkamy(...)Jestem już w Polsce(...)Esmeralda przyjdź o 20 do parku koło hotelu(...) Okej (...) To pa, kocham Cię.
Szybko się wycofałam, zostawiając otwrte drzwi. Gwałtownie dusiłam na przycisk przywołujący windę i modliłam się żeby German mnie nie zobaczył. Na moje szczęście drzwi się otworzyły, wleciałam do windy jak poparzona. Na szczęście nikogo w niej nie było! Jak zawsze odrobiłam zadania domowe i czekałam do godziny 20. Muszę śledzić mojego tate! Może to nie jest w porządku, ale to nie fair, że zdradza mamę.
3 godziny później 
Jest godzina 19.20 pójde do nich na górę. Pogadaliśmy o tym, że za kilka dni się wprowadzimy do nowego domu, pytali się też o szkołę. O 19.46 tata zaczął się wymigiwać.
-Słuchajcie... ja pójdę do marketu po jakieś tam inne jedzenie niż te hotelowe.
-O! Świetnie tato! Może pójdę z tobą? -zapytałam specjalnie.
-Nie... po co będziesz się wałęsać, ze mną starym ojcem, siary ci narobie.
-No okej...
Kiedy wyszedł powiedziałam mamie, że idę się położyć. Gdy byłam na miejscu ukryłam się w krzakach i obserwowałam. Zobaczyłam całkiem ładną szatynkę, wysoką w wieku mojego ojca.
***
Hey!
Udało się napisać rozdział!
Jeeeej! <3
Pozdrawiam <3 :)